Spider-Man 2 (2004)
Dwa lata przyszło nam czekać na drugą część przygód kultowego bohatera komiksów. Po spektakularnym sukcesie pierwszego filmu Sam Raimi i reszta ekipy zabrała się za jego sequel. Efekty ich ciężkiej pracy widać już na ekranach polskich kin. I jest to efekt piorunujący. Spider-Man 2 przebija niemal pod każdym względem poprzednika, z polotem i fantazją oddaje ducha naszego ulubionego komiksu, zajmując zaszczytne miejsce na liście najlepszych adaptacji filmowych. Przygotuj się na mocne wrażenia. Oto bowiem nadchodzi Spider-Man…
Zdecydowanie mocną stroną filmu jest jego fabuła zawierająca wszystkie składniki tworzące wyśmienitą komiksową opowieść. Peter Parker przeżywa kryzys tożsamości. Stara sie byc wzorowym bohaterem zawsze gotowym na pomoc mieszkańcom miasta. Jednakże otrzymany dar okazuje się wielkim przekleństwem dla jego życia prywatnego. Chłopak nie ma czasu dla przyjaciół, opuszcza się w nauce, martwi się kłopotami finansowymi cioci May, notorycznie traci prace, a pieniądze zarabiane w gazecie Daily Bugle przynoszą mu niewielki dochód ledwie starczający na utrzymanie bardzo skromnego lokalu. Jednym słowem: katastrofa. Nie chcąc tak dłużej żyć, zaczyna tracić pajęcze zdolności. Ten stan rzeczy jest spowodowany na szczęście depresją Petera, a nie zmianami genetycznymi. Kolorytu problemom osobistym głównego bohatera dodają jego pogarszające się stosunki ze bliskimi. Harry Osborn zaczyna tracić do Petera zaufanie, ponieważ uważa, że przekłada on lojalność w stosunku do Spider-Mana nad ich przyjaźń. Z kolei Mary Jane ma dość niezdecydowanie Petera. Twierdzi, że wbrew wcześniejszej obietnicy zaniedbuje ich znajomość. Jej uczucie do niego zaczyna gasnąć i nie ma szans, aby przerodziło się w coś głębszego. Przygnębiona dziewczyna szuka więc pocieszenia w ramionach Johna Jamesona, znanego astronauty, z którym wkrótce zamierza wziąść ślub. Na dodatek ciocia May borykająca się z ciężką sytuacją materialną ma złe bratankowi, że ukrywał przed nią prawdę o zabójstwie Bena. Jakby tego było mało, na horyzoncie wydarzeń pojawia się Doktor Octopus, ceniony przez Petera naukowiec, który w wyniku nieudanego eksperymentu zamienia się w szalonego i bardzo groźnego przestępce. Wszystkim tym trudnościom Peter musi stawić czoło, ale rozwiązanie niektórych problemów wymaga wyboru: albo dalej będzie Spider-Manem albo jego życie prywatne załamie się. Peter początkowo bardziej pragnie stabilnej egzystencji typowej dla zwykłego człowieka, ale pojawienie się Octopusa zmusi go do wielkich wyrzeczeń…
Trzeba przynać, że gdyby nie Sam Raimi historia pokazana w filmie nie byłaby tak barwna i wiarygodna. Jak wcześniej wspominałem (recenzja SMI) , Raimi to spec od komiksowej konwencji, dlatego dostrzega, że obrazkowe historie to coś więcej niż tylko sama tłuczka. Jego podejście i znajomość widać na ekranie. Dzięki zabiegom reżyserkim Spider-Man jest nie tylko produkcją familijną, ale także mieszanką różnych gatunków: kina akcji, dramatu osobistego i romansu. Naturalnie wszystko to zaprezentowane zostało w ramach odpowiedniej konwencji, dzięki czemu miłośnicy komiksów poczują się jak w siódmym niebie, ogladając nowy film z udziałem Człowieka Pająka. Raimi stara się przekazać widzom, że w każdym z nas tkwi bohater, a jego obecność zmusza nas czasem do wielkich wyrzeczeń. Wyrzeczeń bardzo bolesnych, ale niosących pożytek innym ludziom. I choć reżyser momentami popada w sentymentalizm, a swój przekaz ubarwnia w pompatyczne typowe dla amerykańskich filmów słowa, to całość jawi się nam jako niegłupia i potraktowana poważnie komiksowa opowiastka. Jest ona bliska każdemu z nas i nie trzeba być superbohaterem, aby pewne sytuacje widoczne na ekranie odnieść do naszego życia. Być może wszystko to brzmi bardzo poważnie, ale bez obaw, to wciąż kino rozrywkowe pracujące na wysokich obrotach. Do czego przyczynia się w głównej mierze scenarzysta Alvin Sargent, który odpowiednio buduje klimat filmu. Spider-Man II odznacza się bardzo przyzwoitym humorem kreowanym przez śmieszne dialogi czy zabawne sytuacje. Z pewnością spodoba się Wam urocza scena w windzie, cynizm Jamesona czy pechowość Petera Parkera. Potraktowanie pewnych sytuacji z przymrużeniem okna wyszło filmowi na dobre. Brawa dla scenarzysty, który odpowiednio wkomponował w skrypt powagę Raimiego i luźny styl komiksu.
Pocieszne jest to, że aktorzy włożyli w produkcję tyle samo serca co dwaj wymienieni wyżej panowie. Bardziej wiarygodne i krwiste postaci stwarzają okazję do zaprezentowania swego talentu ich odtwórcom. Tobey Maguire potwierdza, że wciąz jest idealnym Peterem Parkerem: niezaradnym, biednym chłopakiem, dla którego bycie bohaterem okazuje się ciężkim brzemieniem, czasami zbyt ciężkim. Aktor świetnie zrozumiał intencje reżysera i tworzy na ekranie sympatyczną i budzącą współczucie rolę. Kirsten Dunst jest teraz bardziej przekonana do swojej bohaterki, a jej Mary Jane to idealna wybranka serca superbohatera. Kapitalny jest też J.K. Simmons w roli Jonaha Jamesona. Reżyser dał mu więcej pograć, dzięki czemu na brak humoru nie można narzekać. Na głębsze wody został rzucony także James Franco, odtwórca roli Harry’ego Osborna. To była właściwa decyzja, bowiem Harry to już nie bogaty dzieciak, ale żądny zemsty mężczyzne, który musi wybierać między przyjaźnią z Peterem, a chęcią ukarania Spider-Mana. Dobrze wiedzieć, że w trzeciej części jego rola stanie się jeszcze bardziej ważniejsza, zobaczymy więc czy aktor jej podoła. Ostatnim wartym adnotacji w obsadzie aktorskiej człowiekiem jest Alfred Molina. Dotąd bardzo mało znany aktor w roli Octopusa radzi sobie całkiem nieźle. Brakuje mu sporo do klasy Willema Dafoe (jego podwójna tożsamość jest mniej szalona i odczuwalna), ale kreacja ceniącego wiedzę naukowca zamieniającego się w potwora jest ciekawa.
Jedno jest pewne: pod względem efektywności i wykonania technicznego Spider-Man 2 bije poprzednika do potęgi. Film cieszy oko fantastycznymi efektami specjalnymi i efektownymi pojedynkami. I choć wyczyny bohatera stają się bardziej realne (mam na myśli huśtanie się między wieżowcami) to kilka z nich to prawdziwa fantazja. Spider-Man to teraz wielki heros, który zatrzymuje pędzące metro (wyśmienita sekwencja) i podtrzymuje ogromny balast na klacie. Nie zawiódł również montaż dźwiękowy, i w tej kategorii widzę Oscara. Jeśli chodzi o muzykę to Danny Elfman spisał się znakomicie. Kilka wcześniejszych kompozycji oraz klasyczne utwory z lat 60 i 70 tworzą specyficzny nastrój i nadają niezłego kolorytu tej komiksowej historii.
Podsumowując, film nie rozczarował mnie, spodziewałem się świetnej kontynuacji i taką otrzymałem. Oczywiście nie rokuje, aby Spider-Man 2 zachwycił wszystkich. Niektórych taka koncepcja reżysera może nudzić, inni mogą narzekać, że walk jest zdecydowanie za mało. Ale na tym polega urok komiksowych historii: wszystko jest tam akceptowane. Jak dla mnie Spider-Man 2 to fantastyczny film rozrywkowy i niezwykle udana adaptacja popularnego komiksu. Więc ruszajcie do kina. Oto bowiem nadchodzi Spider-Man !!!













