Recenzje

Whiteout (2009)

Tytuł: Whiteout
Produkcja: USA, 2009 r.
Reżyser: Dominic Sena
W głównych rolach: Kate Beckinsale, Gabriel Macht, Alex O’Loughlin

W Polsce często bywa tak, że niektóre filmy czysto rozrywkowe (te ambitne również) nie znajdują u nas kinowego dystrybutora. W tym roku spotkało to już dwie ekranizacje komiksowe – Jonah Hex i The Losers, a najprawdopodobniej ten sam los czeka Scotta Pilgrima. W ubiegłym roku nie było nam dane na wielkim ekranie zobaczyć Zamieci – ekranizacji komiksu Grega Rucki i Steve’a Liebera. Dominic Sena, reżyser takich filmów jak Kalifornia i Kod dostępu, starał się jak najdokładniej zaadaptować komiks, nie popadając przy tym w „kopiowanie” kadrów.


Główna bohaterka, policjantka Carrie Stetko, prowadzi śledztwo w sprawie morderstwa, przy okazji walcząc z czasem i odkrywając kolejne trupy. Sprawa staje się coraz bardziej zagmatwana, w dodatku nie wiadomo czy nieznany jej tajemniczy towarzysz, jest sprzymierzeńcem czy wrogiem. Zagadkę należy rozwiązać zanim nadciągnie tytułowa zamieć, inaczej bohaterowie utkną w bazie i przyjdzie im spędzić w samotności kilka kolejnych, długich miesięcy, oczywiście jeżeli przeżyją.


Niestety Zamieć to film bez dreszczyku emocji. Nie ma tu napięcia, dynamiki, wyrazistych bohaterów, a także niczego co mogłoby przyciągnąć przeciętnego widza. Osoby znające komiksowy pierwowzór na pewno zauważą i docenią fakt, że tożsamość głównego „złego” nie zostaje zdradzona aż do końca filmu, w przeciwieństwie do komiksu, gdzie nieudolny i niepotrzebny kadr pozbawił czytelników zabawy już po kilku stronach lektury.


Największym problemem filmu Dominica Seny jest miejsce akcji. Wydaje się, że amerykańska baza badawcza na Antarktydzie to miejsce niemalże idealne do rozegrania kryminału-thrillera, a zbliżająca się zamieć tylko doda pikanterii rozgrywającej się akcji. Niestety przejaskrawiony obraz Antarktydy w zupełności przesłonił wydarzenia mające miejsce w Zamieci. Antarktyda jest piękna, nieskazitelnie biała, czysta, pozbawiona mroku, wręcz idealna. To na niej skupia się uwaga, a bohaterowie właściwie nas nie obchodzą. Reżyser skupił się na sile natury i nicości człowieka, który jest niczym przypadkowa kropka na wielkiej białej planszy. To co najważniejsze w tym filmie, czyli wątek kryminalny, rozgrywa się niedbale i kończy banalnie.


Obraz Dominica Seny to kawał zmarnowanego materiału, któremu nie pomogli ani aktorzy – Kate Beckinsale i Tom Skerritt wypadający nijako w swoich rolach, ani autorzy scenariusza, Erich Hoeber i Jon Hoeber, odpowiedzialni za tegoroczny, znakomity Red. O Zamieci chciałoby się zapomnieć zaraz po seansie, jednak rozczarowanie tym tytułem towarzyszy mi do tej pory, przede wszystkim wynikające z tego, że można było zrobić świetny, klimatyczny (dosłownie i w przenośni) thriller rozgrywający się w arktycznej scenerii. Można było, ale tak się nie stało, być może także za sprawą słabego materiału wyjściowego.

★★☆☆☆☆

Dawid „Havok” Śmigielski