Święta adaptowane

Święta Bożego Narodzenia warto spędzić nie tylko przy stole. Kiedy zmęczy nas trud jedzenia, odwiedzin i składania życzeń, połóżmy się wygodnie w łóżku (kalorie spalimy po świętach) i włączmy film. Najlepiej ekranizacje komiksu. Oczywiście nie wszyscy mają czas na oglądanie filmów, ale kilka adaptacji powinno pomóc nam wczuć się w świąteczny klimat.

Wigilia nie zapowiada się na ośnieżoną. Więcej będzie deszczu niż śniegu. Następne dni będą wyglądać podobnie. Dlatego zanim zasiądziemy do stołu, warto wybrać się na Antarktydę, gdzie śniegu i lodu pod dostatkiem. Kiedy zaczniemy już narzekać na zbyt ciepłą i brzydką pogodę, pewna Zamieć może sprawić, że wszelkie narzekania odłożymy w kąt. W czasie oglądania filmu Dominica Seny śmiało można przygotowywać wigilijny stół. Fabuła jest na tyle przejrzysta, że nawet w czasie dłuższej nieobecności, chociażby w momencie smażenia karpia, nie pogubimy się w wątkach.

Po zaprawie jaką przygotowała Zamieć, z Antarktydy przenosimy się w kolejne zimne miejsce. Barrow na Alasce powinno przywitać nas punktualnie o północy. Choć nie wątpię w to, że w pobliskim kościele może być równie zimno i strasznie, to 30 Dni Mroku powinno być kuszącą alternatywą dla Pasterki. Adaptacja komiksu Steve’a Nilesa i Bena Templesmitha jest w stanie porządnie zjeżyć włos na głowie, dlatego należy zwrócić uwagę na ekwipunek jaki zabierzemy ze sobą do łóżka, by nie być zmuszonym przebierać dopiero co obleczonej pościeli.

Skoro zostaliśmy już zmrożeni i oczarowani biało–czerwonym klimatem, czas na choinkę. W pierwszy Dzień Świąt warto usiąść przed telewizorem czy też monitorem, i na spokojnie celebrować najlepszy film tych świąt. Nawet jeżeli boimy się nietoperzy, to jest jeden taki, który wzbudza w nas podziw i sympatię. Powrót Batmana powinien być prawdziwą ucztą tych kilku dni wolnych od pracy. Któż by nie chciał zapalić lampek na pięknej gothamskiej choince? Warto tez zwrócić uwagę na wspaniałe bombki, które nie dosyć, że kolorowe to jeszcze wybuchają! Kostiumy w filmie Tima Burtona przypomną nam, że na dworze również znajdują się poprzebierani… kolędnicy. Popaprańcy tym razem tylko u Burtona. A więc znajdźmy jemiołę i pocałujmy jakiegoś bezdomnego kota.

Święta, święta i po świętach. Nic straconego. Idąc śladem pingwinów powinniśmy trafić do pewnej speluny, a potem do siedziby samego Świętego Mikołaja. 26 grudnia śmiało odpalmy komputer i znajdźmy film pod tytułem Lobo ParaMilitary Christmas Special. To idealny tytuł na zakończenie Świąt Bożego Narodzenia, który przypomni nam, że już za kilka miesięcy następne… święta. Jeżeli jakaś osoba nie lubi śniegu, zimna, choinki, Mikołaja i bólu brzucha, z pewnością zainteresuje się tym niezależnym dziełem. Być może ktoś, kiedyś, znajdzie sposób na to by Wielkanoc znalazła się na najwyższym stopniu podium w hierarchii ważności świąt. Na razie popatrzmy w jaki sposób chciał to zrobić Królik Wielkanocny.

Oczywiście ramówka telewizyjna nie dostarczy nam wyżej wymienionych filmów. Jednak od czego jest Mikołaj? A nawet jeżeli byliście niegrzeczni, to sami możecie zainwestować ok. 40zł by potem rok po roku celebrować Boże Narodzenie z Carrie Stetko, Państwem Olemaun, Batmanem, Catwoman, Pingwinem, Maxem Schreckiem, Lobo, Mikołajem nożownikiem i z zapijaczonym Wielkanocnym Królikiem. Wesołych Świąt!


  • Facebook
  • Blip
  • Gadu Gadu
  • Grono
  • Wykop.pl
  • Nasza Klasa
  • Twitter
  • My Space
  • Del.ici.ous

Brak Komentarzy

Dodaj swoją opinię

Odpowiedz

Załóż konto, żeby nie podawać swoich danych za każdym razem. Zalogowani użytkownicy nie muszą też czekać na akceptację komentarza przez moderatora.