Giancarlo Volpe od wielu lat zajmuje się tworzeniem kreskówek. Był reżyserem epizodów Avatar: The Last Airbender czy Star Wars: The Clone Wars. Obecnie jest jednym z producentów nowego serialu animowanego od DC – Green Lantern: The Animated Series, który już w piątek zadebiutuje na antenie amerykańskiego Cartoon Network.
Volpe w dzieciństwie kolekcjonował z bratem komiksy, ale później na jakiś czas wypadł z “obiegu”. W ostatnich latach także za sprawą filmów superbohaterskich zaczął sobie wspominać komiksy z nutką nostalgii. Przygotowując się do pracy nad Green Lantern: The Animated Series zapoznał się z uniwersum Zielonej Latarni poprzez komiksy napisane przez Geoffa Johnsa.
Kiedy Volpe dołączał do ekipy producentów Green Lantern: TAS podjęta już była decyzja o tym, że przeciwnikami w pierwszym sezonie będą Red Lanterns. Podejrzewa on, że wpływ na to miał fakt, że Geoff Johns zajmuje ważne stanowisko w DC Entertainment i ma bardzo dużo do powiedzenia we wszystkich produkcjach, a Korpus Czerwonej Latarni zadebiutował kilka lat temu i ich współtwórcą był właśnie Johns.
Jednocześnie Volpe popiera decyzję, aby trzymać się jak najbliżej współczesnych historii komiksowych, a nie tych sprzed kilkudziesięciu lat – według niego idealna sytuacja będzie, kiedy dzieciaki po obejrzeniu serialu będą mogły poczytać komiksowe historie ze znanymi bohaterami i na odwrót.
Nie było w zasadzie żadnych zależności pomiędzy Green Lantern: TAS a filmem kinowym – Volpe przyznaje, że dostał do przeczytania scenariusz obrazu Martina Campbella, ale na tym się skończyło. Jedną z największych różnic będzie postać Carol Ferris, która w filmie dowiedziała się, że Hal Jordan jest Green Lanternem, podczas gdy w serialu pozostanie przynajmniej na razie w niewiedzy. Jednocześnie mamy Kilowoga, Strażników, a Hal na Ziemi jest pilotem testowym myśliwca, więc może się wydawać, że mamy do czynienia z jednym światem.
Akcja The Animated Series w zdecydowanej większości rozgrywać się będzie w kosmosie, na innych planetach niż Ziemia. Za takim rozwiązaniem optował przede wszystkim Bruce Timm, który już bardzo długo zajmował się superbohaterami i trochę miał dość Gotham i Metropolis. Zdaniem Volpe to rozwiązanie jest o tyle dobre, że twórcy mieli niemalże pełną dowolność w kreowaniu świata i wydarzeń – jedynym ograniczeniem był budżet.
Volpe wyjaśnia, że nieprawdziwa jest teza jakoby tańsze było robienie serialu animowanego w CG (grafika komputerowa) od tradycyjnej techniki. CG jest orientacyjnie dwa raz droższe, więc cena nie jest powodem dla którego zdecydowano się na tą technikę. Volpe chwali CG przede wszystkim za możliwość otrzymania dynamicznego oświetlenia i dynamicznych kątów obrazu.
Z powodu wysokich kosztów nie można sobie pozwolić na wiele modeli, a więc m.in. postaci i lokacji. Dlatego każda taka decyzja musiała być niezwykle rozważna. W związku z tym na razie nie zobaczymy innych ludzkich Green Lanternów – Johna Stewarta, Kyle’a Raynera, Guy’a Gardnera. Ale jeżeli serial okaże się sukcesem, to kto wie.
Źródło: Newsarama













