The Walking Dead 2×02 – Bloodletting

Serial: The Walking Dead
Sezon: 2
Odcinek: 2×02
Tytuł: Bloodletting
Data emisji USA: 23 października 2011
Stacja TV: AMC
Scenariusz: Glen Mazzara
Reżyseria: Ernest Dickerson

Bloodletting

Pozytywne emocje związane z powrotem The Walking Dead na ekrany telewizorów powoli mijają, a na wierzch wychodzą problemy, z którymi twórcy muszą mierzyć się w drugim sezonie przygód Ricka i spółki. Podstawowy to ilość odcinków, bo zamiast sześciu, dostaniemy teraz pełnoprawny sezon z trzynastoma epizodami. A to oznacza więcej czasu antenowego, ale niekoniecznie więcej emocji i przygód bohaterów.

Akcja w drugim epizodzie posuwa się z iście ślimaczą prędkością. Tak po prawdzie to nawet się nie posuwa, bo stoi w miejscu. Na koniec premiery nowego sezonu Carl został postrzelony i teraz zapewne przez kilka kolejnych odcinków będzie ratowany. Na to przynajmniej w tej chwili się zapowiada, bo bohaterowie mają problem ze zdobyciem przedmiotów wymaganych do operacji. Dlatego momentami wiało nudą, szczególnie w momentach kolejnych emocjonalnych dołków Ricka.

Przynajmniej twórcy ciągle całkiem nieźle radzą sobie z rzucaniem kłód pod nogi bohaterów – czasami standardowo, gdy trzeba skoczyć w inne miejsce po to, aby coś stamtąd zabrać, po czym następuje “niespodziewane” spotkanie ze szwendaczami. Czasami też scenarzyści przekombinują – bo rozłam naboju w ciele Carla na sześć odłamków wydaje się być sporą przesadą. Tylko czy to wszystko ma w ogóle sens? W komiksach na każdym kroku mogliśmy się spodziewać śmierci ważnej postaci, natomiast w serialu takie zagrożenie praktycznie nie występuje. A przynajmniej nie wydaje się by któraś z ważniejszych postaci mogła zginąć w trakcie kilku następnych epizodów.

Akcja Bloodletting w znakomitej większości rozgrywa się na famie Hershela, przychodzi więc nam poznać kilka nowych postaci, doskonale znanych fanom komiksów. Hershel na pierwszy rzut oka różni się od swojego komiksowego odpowiednika – wydaje się być starszym dziadkiem o bardzo spokojnej naturze. Być może w przyszłości okaże się, że pozory mylą, a z Hershela to niezłe ziółko. Z nowych bohaterów bliżej przyszło nam także poznać Otisa, Patricię i Maggie. Na razie tylko ten pierwszy dostał swoje “5 minut”, prezentując się jako osoba niemal równie niezdarna jak T-Dog.

Nowością jest też urozmaicenie w postaci flashbacku – na chwilę cofnęliśmy się do momentu sprzed epidemii zombie, kiedy Rick trafił do szpitala. Można spodziewać się, że w kolejnych epizodach rozwinięta zostanie historia Lori i Shane’a, a na razie flashback miał spiąć klamrą wydarzenia z nowego odcinka – teraz to ojciec musi okazać się twardym facetem, gotowym zrobić wszystko dla syna. Zabieg jak dla mnie całkowicie zbędny, tylko podkreślający to o czym pisałem wcześniej – stoimy w miejscu i co najwyżej tylko kręcimy się dookoła własnej osi.

W Bloodletting nie zabrakło zombie’aków, z czym w poprzednim sezonie bywało różnie. Mamy też całkiem niezły cliffhanger, ale na większe emocje nie ma co liczyć, chociaż sytuacja powinna wydawać się niezwykle dramatyczna. Na pewno można narzekać na fabularny przestój, ale też jestem pewien, że jeszcze zdążymy dostać zarówno lepsze, jak i gorsze historie.

★★★☆☆☆

Rządkowski Marcin


  • Facebook
  • Blip
  • Gadu Gadu
  • Grono
  • Wykop.pl
  • Nasza Klasa
  • Twitter
  • My Space
  • Del.ici.ous

Brak Komentarzy

Dodaj swoją opinię

Odpowiedz

Załóż konto, żeby nie podawać swoich danych za każdym razem. Zalogowani użytkownicy nie muszą też czekać na akceptację komentarza przez moderatora.