Stan Lee już tyle razy gościnnie pojawiał się w filmach z bohaterami komiksów Marvela, że aż ciężko zdecydować, które z jego cameo było najlepsze. Kolejną szansą będzie The Avengers, gdzie Stan Lee wystąpił w scenie z Chrisem Evansem. Sam zainteresowany zapowiada, że miał do powiedzenia najzabawniejszą kwestię w historii swoich gościnnych występów.
Współtwórca m.in. Spider-Mana i X-Men, nie szczędził pochwał pod adresem reżysera Jossa Whedona, który według niego jest po prostu dobrym facetem do tej roboty. Momentami był nawet pod wrażeniem działań reżysera, ale jedna decyzja bardzo mu się nie spodobała – podczas kręcenia sceny cameo, Whedon poprosił Stana o zdjęcie okularów (!), ponieważ pojawił się problem ze światłem reflektorów odbijającym się w obiektywie. Dlatego może się zdarzyć, że ostatecznie w filmie zobaczymy Stana Lee bez okularów, a wtedy jego o wiele trudniej będzie wyłapać jego osobę. Ale oczywiście nie dla fanów Marvela.
Źródło: CBM










Zdecydowanie najlepsze cameo, to to w którym Tony myli Stana z Hugh Hefnerem. Reszta to tylko smaczek, bez większej zajawy.