Blog: Czarno na białym

Stało się. Peter Parker nie żyje, a w roli Spider-Mana zastąpi go w połowie latynoski afroamerykanin, Miles Morales. Wszystko to na łamach dostosowywanego do współczesnych czasów Ultimate Spider-Man. Nie do końca kupuję przekonywania o tym, że jest to Spider-Man na miarę XXI wieku, ale ataku agresji u mnie to nie wywołało, a raczej niesmak z powodu takiego taniego triku. Jednak w mediach skupiono się nie na tożsamości nowego bohatera, czy śmierci Parkera, ale właśnie na jego kolorze skóry. A problemem powinno być tylko to, czy Spider-Manem może być w ogóle ktoś poza Peterem Parkerem. Ale to i tak nic, bo na niektórych polskich stronach internetowych można było wyczytać, że Miles Morales jest gejem, chociaż nigdzie oficjalnie taka informacja się nie pojawiła. Może mają jakieś przecieki?

Falę oburzenia (choć już w zdecydowanie mniejszym stopniu) wywołało też obsadzenie Laurence’a Fishburne’a w roli Perry’ego White’a w Man of Steel. Nie wiem czy zagra na tyle dobrze, aby uciszyć to psioczenie, ale warto zwrócić uwagę na co innego – zmiana dotknęła drugoplanowej postaci, pewnie nie mającej większego znaczenia. Gdyby tak ktoś postanowił zrobić czarnego Supermana to dopiero byłby jazgot. Albo Beynoce jako Lois Lane (a przecież była ona blisko tej roli w niedoszłym filmie McG)!

To nie pierwszy tego typu przypadek – ostatnio głośno było o Idrisie Elbie w roli Heimdalla, a dobrych kilka lat temu fani narzekali na czarnego Kingpina, w którego wcielił się Michael Clarke Duncan. I obydwu aktorom trudno coś zarzucić – pierwszy pokazał się w Thorze z naprawdę dobrej strony, a Kingpin był wybijającą się postacią w marnym Daredevilu. To nie są tak legendarne postacie jak Spider-Man, w związku z czym poruszenie w mediach było mniejsze, ale jednak – zewsząd dochodziły głosy o poprawności politycznej.

A przecież na taki stan wpływają głównie dwie rzeczy – pieniądze i wizja. Kiedy w serii Ultimate Marvela debiutował czarny Nick Fury też wiele osób protestowało. Ale gdy w filmie zagrał go Samuel L. Jackson już nie było takich utyskiwań, bo “w komiksach też taki był”. Dlaczego więc reżyserzy w porównaniu do autorów komiksów nie mogą zmieniać postaciom koloru skóry? Dzisiaj większość filmów komiksowych rozgrywa się w czasach współczesnych i próbuje być wiarygodnym.

W serialu animowanym The Spectacular Spider-Man kilka drugoplanowych postaci doznało zmiany rasowej w porównaniu do oryginału, ale tłumaczenie producenta Grega Weismana wyjaśnia przy okazji zmiany w filmach typu Man of Steel – dzisiejszy Nowy Jork to mieszanka wielu ras i kultur, podczas gdy Spider-Man debiutował w latach 60-tych, w zupełnie innych czasach. Zmiany etniczne podyktowane były więc funkcją uwspółcześnienia serialu.

I tak, pieniądze – Hollywood to biznes. Tak jak Marvel chce zarobić na rozgłosie i być może nowych czytelnikach Ultimate Spider-Man, tak producenci w Hollywood zdają sobie sprawę, że trzeba dotrzeć do jak największego grona odbiorców choćby poprzez znanych aktorów. Można też obstawiać, że coraz częściej do głosu w hollywoodzkich produkcjach dochodzić będą Azjaci, bo z krajów ich pochodzenia amerykańskie megaprodukcje zyskują coraz więcej pieniędzy. Więc kolejny filmowy Spider-Man niekoniecznie musi być Afroamerykaninem – równie dobrze może być Azjatą.


  • Facebook
  • Blip
  • Gadu Gadu
  • Grono
  • Wykop.pl
  • Nasza Klasa
  • Twitter
  • My Space
  • Del.ici.ous

Komentarze: 3

  1. Seria Ultimate to ścierwo- śmierć Parkera to koniec Spider-Mana ci scenarzyści są doprawdy chorzy jak niby takim biegiem sprawy mają zachęcić nowe grono osób do czytania ich komiksów? The Amazing Spider-Man to jedyna prawdziwa- właściwa seria o Spider-Manie, żadne Ultimaty tego nie zmienią jeśli ktoś chce czytać takie unowocześnione niby trendy ścierwo proszę bardzo. Ja dziękuje.

  2. Zabicie Petera Parkera w serii Ultimate Spider-Man to była najgłupsza rzecz jaką zrobiono… Czytałem już ten numer (Ultimate Spider-Man #160). A zrobienie afro amerykanina Człowiekiem Pająkiem, to największy kretynizm ostatniej dekady… Nie wiem co o tym myśleć, Gdy Batman trafił na wózek inwalidzki przez to że Bane go “złamał” wiadome było że jego następcą będzie Azrael, którego to kostium był dosyć ciekawą i drapieżną wersją Mrocznego Rycerza. Tyle że Bruce Wayne po roku powrócił do roli Batmana, A serie Knightfall i Knightends to jedne z moich ulubionych. Jak Doomsday zabił Supermana to stał się moim ulubionym wrogiem człowieka ze stali, bo choć “super” to jeden z największych herosów i tak nigdy go nie lubiłem, a mimo to po jego śmierci pojawiło się 4 nowych eS’ów. I rónież jak w przypadku Batmana numery wydawane przez TM-Semic od pierwszego numeru z Doomsdayem do zakończenia walki z Cyber-Supermanem były jedynymi seriami gdzie lubiłem czytać o Supermanie. No i Kapitan Ameryka którego zastrzelono…to akurat nie wywołało u mnie jakiegoś wielkiego wzruszenia czy coś takiego. Bo jeżeli chodziło o niego to i tak wiedziałem że tak jak pozostała dwójka z DC tak i Marvel znajdzie sposób na ożywienie swojego największego Bohatera wojennego. W końcu ileż to razy umierał Venom, czy Doc Ock, albo nawet Green Goblin… Myślę że Peter Parker w USM powróci… Mam taką nadzieję.

    • A i przepraszam z góry za powtarzanie słowa “to” ale tak jakoś mi się napisało tak wiele razy :) )

Odpowiedz

Załóż konto, żeby nie podawać swoich danych za każdym razem. Zalogowani użytkownicy nie muszą też czekać na akceptację komentarza przez moderatora.