Wspomnienie X-Men

Nie pamiętam dobrze dnia, w którym miała miejsce premiera X-Men Bryana Singera w Polsce. Nie wiem nawet czy byłem na filmie w dniu tejże premiery. Pamiętam, że nie miałem wielkich oczekiwań względem obrazu, na który się wybrałem. Wiem za to, że po seansie nic już nie wyglądało tak samo, a kino, które mnie wtedy gościło przestało być kinem.

Pamiętacie pierwszy moment wysuwania się pazurów Logana w przydrożnej spelunce? Na pewno tak. Scena niezwykle podniecająca dla fanów Rosomaka. To było cudowne uczucie, a był to dopiero początek. Pierwszy pojedynek w śniegu obył się bez fajerwerków, ale ten promień z oczu Cyclopsa – to było to „coś”. Singer szybko skonfrontował dwóch radykalnie odmiennych bohaterów pokazując to co w nich najlepsze – różnorodność charakterów i super moce. Konflikt Logana ze Scottem to oś napędowa pierwszego kinowego filmu o mutantach. Oczywiście chodziło o eksterminację ludzkości, której chciał dokonać Magneto, ale wszyscy dobrze wiedzieliśmy, że dobro zwycięży zło i w ostatniej chwili uda się uratować świat. Dlatego to właśnie walka na słowa i gesty między ww. bohaterami sprawiała, że od tego filmu nie można było oderwać oczu, chciało się oglądać i słuchać. Logan i Scott naprawdę się nie lubili, mieli zupełnie inne interesy, moce, podejście do życia. Jedyne co ich łączyło to miłość do tej samej kobiety – Jean Grey. Prawdziwy trójkąt miłosny między bohaterami z krwi i kości rozpoczęty u Singera został zakończony dopiero u Rattnera. Nieprzewidywalny, na początku niewinny, a zakończył się tragicznie.

Oczywiście było jeszcze coś. Wysuwające się pazury i czerwony promień to nie wszystko. Telekineza, odbieranie mocy, metamorfoza, długi język i lepka maź, zwierzęce instynkty, siły natury i magnetyzm dosłownie i w przenośni. Niesamowite pojedynki. Niepowtarzalne, ze wspaniałą choreografią i świetnymi efektami specjalnymi. Logan był prawdziwą gwiazdą – wręcz komiksowym Jean Claudem Van Dammem tego filmu. Jego pojedynek z Mystique to czysta poezja. Dynamika i ekwilibrystyka. To musiało się podobać nie tylko fanom ale też przeciętnym widzom. Jak się okazało to był „tylko” początek. Taniec Logana z Sabretoothem na dachu Statuy Wolności wbił w fotel nie tylko mnie. Kiedy zobaczyłem zgrabne kółeczko jakie wykonał Rosomak na swoich adamantowych pazurach od razu zarezerwowałem czas na następny seans by móc to zobaczyć raz jeszcze.

Spór o to jaka ekranizacja komiksu otworzyła drogę następnym superbohaterom na wielki ekran, czy X-Men czy też Spider-Man Sama Raimiego jest trudny do rozstrzygnięcia. Obie serie filmowe radzą sobie doskonale w kinie. I choć jednym i drugim zdarzyły się gorsze fabularnie występy, nie przeszkodziło im to w zarabianiu masy pieniędzy. Jednak wydaje się, że uniwersum X ma dużo więcej do zaoferowaniu światu niż Spider-Man, Batman i inni bohaterowie razem wzięci. Być może tylko Marvel Studios będzie mogło przeciwstawić się silnej X-ekspansji w gatunku superhero movie. X-Men to silna marka utworzona w 2000 roku, doskonale radząca sobie do dziś.


  • Facebook
  • Blip
  • Gadu Gadu
  • Grono
  • Wykop.pl
  • Nasza Klasa
  • Twitter
  • My Space
  • Del.ici.ous

Komentarze: 2

  1. Mr. ??

    X-Men to głównie od Singera i X-Men First Class a Spider-Many Raimiego nudne i dziecinne.

  2. Cóż, pamiętam, że na film poszedłem w okolicy premiery w moim miejscowym kinie (które miało go pewnie z miesiąc po normalnej premierze) wraz z ojcem. Nie wiem, miałem wtedy może 10 lat – klimat filmu bardzo mnie zachwycił, a finałowa walka była czymś świetnym.

Odpowiedz

Załóż konto, żeby nie podawać swoich danych za każdym razem. Zalogowani użytkownicy nie muszą też czekać na akceptację komentarza przez moderatora.