Serial: SmallvilleSezon: 10
Odcinek: 10×21-22
Tytuł: Finale
Data emisji USA: 13 maja 2011
Stacja TV: The CW
Scenariusz: Al Septien, Turi Meyer, Brian Peterson i Kelly Souders
Reżyseria: Kevin Fair i Greg Beeman
Finale
„To już jest koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy iść” – śpiewa Kuba Sienkiewicz wraz ze swoim zespołem. To stwierdzenie pasuje jak ulał do zaistniałej sytuacji, bowiem rzeczywiście zostaliśmy uwolnieni od serialu, który z jakichś masochistycznych powodów oglądaliśmy przez ostatnie 10 lat.
W finałowym odcinku zatytułowanym…(werble) Finał, Darkseid pojawia się wreszcie na Ziemi, przyprowadzając ze sobą całą planetę, która wlekła się przez pół wszechświata cały sezon, by tak zwany Superman (który zapomniał sam siebie tak nazwać) w ciągu trzech minut odesłał ją z powrotem. A skoro mowa o czasie, to wyjaśniło się także dlaczego ten odcinek był podwójny. Ano dlatego, żeby zmieściło się więcej reklam, bo powodów fabularnych ku temu nie było absolutnie żadnych i spokojnie można było wyciąć połowę scen (pomijając to, że właściwie najlepiej byłoby wyciąć cały finał i kilkadziesiąt poprzednich odcinków).
Dylematy Clarka typu: „och, och, iść do przodu czy zawrócić; jestem kosmitą czy człowiekiem” roztrząsaliśmy wraz z nim przez poprzednie dziesięć lat, więc nie widzę powodu by robić to po raz kolejny. W koszu powinny się też znaleźć sceny, w których Lois i Clark zastanawiają się nad tym czy powinni się pobrać, a także cały wątek ze złotym meteorytem. Od początku oczywiste było, że do ślubu dojdzie, a Superman będzie Supermanem z pełnią mocy.
Niestety po usunięciu tych scen poziom finałowego odcinka podniósłby się jedynie odrobinkę, bowiem przesycony jest tandetnymi scenami poczynając od pokonania małej armii pracowników Luthora przez przywiązaną do stołu Tess, poprzez zmazanie symbolu Omegi z czoła Olivera przez Clarka słowami: „jesteś dobry, nie bądź se zły”, a kończąc na scenie śmierci Tess, która była nie tylko kalką kilku innych śmierci jakich widzieliśmy w Smallville, ale także prawdopodobnie kilku milionów podobnych scen w historii telewizji i kina. Kalką jest też przerwanie ślubu głównej pary.
Na koniec wdeptywania w ziemię (i to bez doszukiwania się dziury w całym, w minusach można przebierać jak w ulęgałkach), napiszę czego zabrakło. Po pierwsze, pokazania ślubu Lois i Clarka, do którego doszło w innym niż planowano terminie. Po drugie, występów gościnnych, których było jak na lekarstwo. Gdzie Liga Sprawiedliwych? Gdzie Supergirl/Superboy? Gdzie Pete Ross i na boga! Gdzie Perry White?! Poza tym, że jedyna odpowiedź to: za drzwiami. Listę nieobecności można zresztą wydłużać w nieskończoność (chociażby generał Lane), a ja wymieniłem jedynie najważniejszych. Po trzecie brakło cytatu: „To ptak? To samolot? Nie, to Superman!” tak silnie związanego przecież z początkami Człowieka ze Stali. Uniknięto również pełnego pokazania Supermana w kostiumie. Właściwie wszystko co widzieliśmy to peleryna, symbol i rozmazana niebieska plama na tle nieba. A gdzie pokazanie Supka w całej okazałości? Po piąte, wymazania Chloe z całego istnienia. Przecież to element kompletnie niepotrzebny i jeśli się nie mylę, nie występujący w komiksowej wersji Supermana. Wymazano za to wspomnienia Lexowi (co jest absurdem, wszakże jako złożony z klonów nie musiał mieć tych wspomnień). Niestety nie mam pojęcia po co, a twórcy nie zdecydowali nam się tego pokazać. Być może za mało znam komiksowe historie z eSem w roli głównej, a być może to było bez sensu.






Zakrza










“Gdzie Liga Sprawiedliwych? Gdzie Supergirl/Superboy? Gdzie Pete Ross i na boga!Gdzie Perry White?! ”
Przepraszam, że się wtrącam, ale recenzje powinno się pisać polegając na dokładnym obejrzeniu danego utworu, a szanowny recenzant chyba sądzi, że promo mu wystarczą. Wszystkie pytania o które pytasz w recenzji mają odpowiedź w samym odcinku. Nie zauważyłeś? To nie pisz recenzji… Ktoś chce się chyba wylansować obrzucając błotem co się tylko da.