W rozmowach z magazynem Total Film reżyser Matthew Vaughn, producent Bryan Singer i aktor James McAvoy podzieli się swoimi opiniami na temat tego jak mogłyby wyglądać sequele X-Men: First Class.
Według Vaughna 1962 rok bardziej przypomina lata 50-te XX wieku, a dekada w której toczy się akcja X-Men: First Class tak naprawdę nabyła swoją tożsamość kilka lat później, dlatego reżyser chciałby obsadzić akcję sequela pod koniec lat 60-tych, kiedy mieliśmy The Stones, The Beatles czy Flower Power. Porównuje on również First Class do Batman Begins – dopiero poznajemy bohaterów, a prawdziwa zabawa może rozpocząć się w sequelu.
Tymczasem Bryan Singer przekonuje, iż rozważana jest opcja ukazania kolejnych przygód mutantów w latach 70-tych i 80-tych. W ten sposób zobaczylibyśmy jak zmieniają się na przestrzeni lat, ale też tylko do określonego momentu – nie mogą się postarzeć za szybko.
James McAvoy liczy natomiast na to, że życie Charlesa Xaviera w ewentualnych sequelach mocno się skomplikuje. Nawet ucieka do spekulacji, że Cerebro, z którego korzysta po raz pierwszy w First Class, może odblokować coś w jego głowie prowadzącego do tego, iż ciągle słyszałby jakieś głosy. W ten sposób w drugiej części mógłby wydobyć się z własnych kłopotów, a w trzeciej zostać Patrickiem Stewartem.

Źródło: Total Film










Ja mam tylko nadzieję, że jeśli powstanie sequel to uwolnimy się wreszcie od ciągnącego się wątku Wolverina. Dobrze, powstał prequel o jego przygodach i na tym można poprzestać. Po co wpychać go na siłę do wszystkich X-men, kiedy można wreszcie pozbyć się wizerunku X-men jako Wolverina.
Najpierw chciał bym zobaczyć jak wyjdzie pierwsza część X-Men First Class.
Co do ewentualnych kontynuacji to pomysł z latami siedemdziesiątymi i osiemdziesiątymi nie jest zły trzeba go tylko umieć dobrze wykorzystać może pojawi się też wątek z wojną w Wietnamie i Strykerem.
Co do przeciwników to liczę na pojawienie się Bolivara Traska, Sentinels oraz Sinistra, Nasty Boys lub Marauders.