Czas na kolejne wypowiedzi aktora Ryana Reynoldsa w związku z Green Lantern. Będzie o komediowym aspekcie filmu, chwaleniu WB i przede wszystkim kilka słów na temat ewentualnego sequela.
![]()
Byliśmy bardzo ostrożni, żeby nie przegiąć, ale mamy tutaj do czynienia z niewytłumaczalnym wszechświatem i gościem, który trafia do innej galaktyki, więc muszą momenty braku powagi, ponieważ nie jest to The Dark Knight, nie jest to także komedia, jest to coś pomiędzy.
Wiele momentów braku powagi i beztroski już widzieliście w pierwszym zwiastunie. Ponieważ były to sceny rozgrywane na Ziemi, to zwiastun cierpiał na brak efektów specjalnych, które wtedy właściwie nie były gotowe, byliśmy ograniczeni do stworzenia zwiastuna z 15 minut użytecznego materiału. Ale nie powiedziałbym, że komedia dominuje przez cały czas trwania filmu. Jest obecna na początku, gdy Hal jest arogancki i pewny siebie, ale wraz z tym wspaniałym darem Hal nabiera pokory i rozpoczyna się zupełnie inna historia.
W przypadku takich filmów trzeba mieć trochę wiary, ponieważ spędziłem 6 miesięcy patrząc się na wielką, pustą ścianę. Wypełniam swoją część umowy i pokładam nadzieje w to, że ci goście zrobią to co do nich należy. Ale nigdy nie wsiadasz do samolotu bez sprawdzenia pilota i dlatego mam Martina Campbella. Dlatego mam WB, które robi wszystko tak jak należy i w związku z tym zasługują na uznanie. Wydają pieniądze, których wcale nie szczędzą. Zatrudniają właściwych ludzi.
Ja już wiem w jakim kierunku podąży ta historia i myślę, że kiedy ludzie zobaczą film, również będą to wiedzieć. Jeśli więc dopisze nam szczęście i będziemy mieć możliwość stworzenia sequela, byłoby świetnie, zwłaszcza że przesądzone jest w jakim kierunku on podąży.
Źródło: The Playlist









