30 Days of Night: Dark Days (2010)

Tytuł: 30 Days of Night: Dark Days (30 dni mroku: Czas ciemnosci)
Produkcja: USA, 2010 r.
Reżyser: Ben Ketai
W głównych rolach: Kiele Sanchez, Rhys Coiro, Mia Kirshner

Po udanej adaptacji 30 Dni Nocy, przyszedł czas na ciąg dalszy walki z wampirami. Tym razem Stella Olemaun trafia do Los Angeles. Główna bohaterka obrała drogę zemsty informując świat o istnieniu wampirów, a że to syzyfowa praca jest, po krótkim czasie chwyciła za pistolet i popularną w ostatnim czasie maczetę, którą podobno można kupić w polskich sklepach militarnych za 5 złotych!

Wybitne tuzy kina stworzyły filmowe arcydzieło. Mroczne Dni to prawdziwy majstersztyk. Horror pełną parą, straszący każdym kadrem i trzymający w napięciu aż do zakończenia napisów końcowych. Nieprzewidywalna akcja przyciąga do ekranu z olbrzymią siłą. Gdy rozpoczynałem seans siedziałem w odległości dwóch metrów od ekranu, po upływie 80 minut moje rzęsy niemalże głaskały Stelle i pozostałych bohaterów Mrocznych Dni. Dynamiczne sceny akcji zrobione są z niezwykłą precyzją, co nie było łatwe w szczególności w momentach, w których bohaterowie walczyli z hordami krwiożerczych wampirów. Krew leje się gęsto, obraz jest niezwykle brutalny i nie raz musiałem przymknąć oczy, bo niezwykła, odrażająca agresja powodowała we mnie odruchy wymiotne.

Aktorzy stworzyli niezapomniane role. Kiele Sanchez stworzyła niezwykle udaną kreację Stelli. Partnerujący jej Rhys Coiro w roli Paula, który stracił trzyletnią córeczkę (wampiry wyssały z niej hektolitry krwi) stworzył najtragiczniejszą rolę obrazu wyreżyserowanego przez Bena Ketai. Oboje bohaterów połączyła nieszczęsna przeszłość. Zakochują się w sobie i toczą, chciałoby się rzec, romantyczną misję oczyszczania świata z plugawego wampirzego robactwa. Na drodze do udanego związku i wyzwolenia świata staje im królowa wampirów – Lilith. Na szczęście nasi bohaterowie mogą liczyć na pomoc jeszcze dwójki bohaterów, którzy doskonale radzą sobie z bronią palną. Ta prawdziwa fantastyczna czwórka tworzy morderczy oddział, który bez mrugnięcia oka likwiduje swoich wrogów.

Ale to wszystko, niestety, nie jest prawdą. Mroczne Dni nie zapiszą się chlubnie w historii ekranizacji komiksowych. Film Bena Katai sięgnął dna. 90 minut bezsensu, 6 kwadransów nielogiczności i 1,5 godziny nudy. Wieczność trwał ten seans i nie ma w nim nic godnego polecenia. Nie wiem gdzie podziały się motywy z komiksowego pierwowzoru (notabene też bardzo słabego)? Bohaterów rzeczywiście łączy przeszłość. Stella straciła męża, Paul córkę, Betty rodziców, a ostatni nieustraszony pogromca wampirów – żonę. Niezwykle skomplikowany i oryginalny układ. Czekałem tylko na pozostałych bohaterów, którzy stracili babcię, dziadka, wujka, psa… Może pojawią się w następnej przygodzie Stelli. Wampiry są coraz głupsze i coraz trudniej je pokonać. Ich doskonały plan zagraża kolejnemu miasteczku na Alasce. To trzeba zobaczyć, w szczególności, że krwiożercze bestie zaczynają przechodzić kolejną metamorfozę…

Najgorsza Ekranizacja tego roku jest już znana. Oby nikt inny nie zbliżył się nigdy poziomem do tego „arcydzieła”. O ile jestem wstanie zrozumieć dlaczego ten film powstał, to nie jestem w stanie pojąć jak Steve Niles mógł napisać tak koszmarny scenariusz, który przecież profanuje jego małe dziełko – komiksowe 30 Dni Nocy.

★☆☆☆☆☆

Dawid „Havok” Śmigielski


  • Facebook
  • Blip
  • Gadu Gadu
  • Grono
  • Wykop.pl
  • Nasza Klasa
  • Twitter
  • My Space
  • Del.ici.ous

1 Komentarz

  1. Wyłączyłem w połowie…