Tytuł: Wolverine and the X-Men, Sezon 1Produkcja: USA, 2008 r.
Ilość epizodów: 26
W głównych rolach: Steven Blum, Jim Ward, Tom Kane
Do tej pory powstały właściwie trzy seriale animowane dotyczące mutantów Marvela, z których Wolverine and the X-Men wyróżnia się przede wszystkim tym, że główna uwaga jego twórców skupiła się na postaci Wolverine’a. Został on liderem X-Men i zgodnie z nazwą kreskówki, reszta mutantów jest w dużej mierze tłem dla Logana, którego popularność miała serial wywindować w rankingach oglądalności.

Siłą X-Men zawsze była różnorodność zagwarantowana wieloma bohaterami komiksów. Oczywiście w Wolverine and the X-Men mamy nie tylko Wolverine’a, ale także całą masę innych mutantów, ale od pierwszych minut wyraźnie widać, że zdecydowano się podporządkować serial pod najpopularniejszego z nich. Jednym z tego przejawów jest Wolverine w roli lidera X-Men, ale we znaki daje się też to, że Logan jest tutaj “tym mądrym”, “tym zabawnym”, “tym heroicznym” i można byłoby tak wymieniać bez liku. Chyba wzorowano się na filmach, gdzie z Wolverinem jest podobny problem, bo jego liderowanie jest przeciwieństwem postaci stworzonej przez Lena Weina i Johna Romity. Tylko momentami Logan przemienia się z grzecznego chłopca w osobę bez skrupułów, ale generalnie daleko mu do postaci wykreowanej przez Chrisa Claremonta i spółkę.

W jaki sposób Wolverine został liderem X-Men? W rezydencji Xaviera doszło to tajemniczego wydarzenia, którego skutkiem była śpiączka profesora i zniknięcie Jean Grey. Bez tej dwójki X-Men się rozpadli, a do boju ruszyła grupa do zwalczania mutantów, nazwana MRD. Pewnego dnia postanowili zapolować na Wolverine’a i aresztowali rodzinę, która pomogła mu się ukryć. Taki przebieg wydarzeń ułatwił Loganowi decyzję o odtworzeniu drużyny X-Men. Ich zadaniem było powstrzymanie zbliżającej się wojny, o której powiadomił ich Xavier. On w wyniku tajemniczego wydarzenia nie tylko zapadł w śpiączkę, ale przede wszystkim jego świadomość przeniosła się 20 lat w przyszłość, gdzie mutanty były ścigane przez maszyny, dowodzone przez najlepszą z nich, Master Molda.

Głównym wątkiem serialu było powstrzymanie zbliżającej się wojny przez X-Men, który rozgrywał się na dwóch płaszczyznach – w teraźniejszości i przyszłości. Zdarzały się jednak odcinki, które w dużej mierze były fabularnie odcięte od głównego wątku i właściwie to te epizody były najmniej ciekawe. Oprócz tego w fabułę serialu wpleciono wiele klasycznych historii z komiksów jak choćby Weapon X czy sagę Dark Phoenix, które jednak zostały mocno zmienione. Z jednej strony było to dobre rozwiązanie, bo twórcy mogli nas czymś zaskoczyć, ale jednak takie rozwiązanie chyba bardziej kreskówce zaszkodziło – większość historii z komiksów została potraktowana po macoszemu i mocno uproszczona, czego najlepszym przykładem jest wątek japoński, który w WXM sprowadził się do pojedynku Logana z Silver Samuraiem o honor i rękę Mariko. Dużo lepszym wyjściem byłoby skoncentrowanie się na małej liczbie tego typu wątków, ale za to ich dopracowanie. A tutaj niestety ilość nie poszła w jakość.

W serialu pojawiła się ogromna ilość różnych mutantów, ale o większości z nich można napisać tyle, że się w serialu pojawiły. Charles Xavier czy Nightcrawler to jedne z nielicznych wyjątków dobrego potraktowania danej postaci, natomiast więcej liczyłem po Cyclopsie czy Storm. Dobrym rozwiązaniem było pogrążenie w depresję Scotta Summersa, ale jednak miałem nadzieję na to, że w którymś odcinki udowodni, iż zasługiwał na miano lidera X-Men. Niestety moje oczekiwania spełzły na niczym. Storm natomiast dostała jeden odcinek poświęcony swojej postaci, a później właściwie robiła tylko za tło dla przygód Wolverine’a. Często też mało zrozumiałe były intencje bohaterów, a na pewno ich wybory nie zostały odpowiednio umotywowane i za przykład może posłużyć Angel, który ot tak podpisuje “cyrograf”, podczas gdy pójście na ryzykowny układ powinno być bardzo mocno uzasadnione, czego nie da się poprawnie zrobić w ciągu jednego odcinka.

Dobrze dobrano obsadę serialu ze Stevem Blumem w roli Wolverine’a na czele. Usłyszymy również wiele innych głosów doskonale znanych z innych animacji czy kina, jak chociażby Clancy’ego Browna. Pod tym względem ustrzeżono się jakichś poważnych wpadek, natomiast design mutantów mógł być lepszy, z proporcjonalnymi rozmiarami kończyn na czele, ale i tak nie jest źle. To samo jeśli chodzi o animację i muzykę – nie jest to żadna pierwsza liga, ale też twórcy nie mają się czego wstydzić (chociaż wszelkie walki np. z Sentinelami są w większości raczej nudne i mało efektowne).

Fani odnajdą w serialu całe mnóstwo smaczków (moim number one są klasyczne stroje i skład X-Men w jednym z flashbacków), ale jak dla mnie serial poważnie rozczarował. Chwali się, że większość z 26 odcinków popychała główny wątek do przodu i z każdym epizodem serial stawał się ciekawszy, ale szkoda, że wepchnięto tutaj tyle historii i postaci z komiksów, bo większość z nich zasługiwała na dogłębniejsze przedstawienie. Irytowała mnie też momentami zbytnia “filmowość” serialu. Ale też co by nie pisać, to jednak sezon drugi i Age of Apocalypse zapowiadały się interesująco i jakiś tam żal po anulowaniu serialu pozostaje. Chociaż zawsze jest szansa na to, że ewentualna nowa kreskówka przyniesie nam więcej radości.






Rządło










Oglądałem do samego końca i mi się bardzo podobał. Szybka akcja, ciekawa fabuła i przedewszystkim mamy jeden konkretny wątek, a nie taki chaos jak w x-men tas, gdzie często by połapać się w wydarzeniach trzeba było znać komiks. Bywały też nielogiczności z chronologią wydarzeń.
Kiepski serial. Po bodajże sześciu epizodach straciłem kompletnie nadzieje, że się rozkręci i zaprzestałem dalszych seansów…