Batman: Under the Red Hood (2010)

Tytuł: Batman: Under the Red Hood (Batman w cieniu Czerwonego Kaptura)
Produkcja: USA, 2010 r.
Reżyser: Brandon Vietti
W głównych rolach: Bruce Greenwood, Jensen Ackles, John Di Maggio

Ósma produkcja z serii DC Universe Animated Original Movies, Batman: Under the Red Hood, zapowiadana była jako jeden z najmroczniejszych filmów animowanych z Batmanem w roli głównej. Przekonywał o tym sam Bruce Timm, który wcześniej współtworzył m.in. takie seriale jak Batman: The Animated Series i Batman Beyond. Dlatego też film w reżyserii Brandona Viettiego zapowiadał się niezwykle smakowicie.

Batman: Under the Red Hood bazuje przede wszystkim na dwóch komiksowych historiach z Batmanem – A Death in the Family z końcówki lat 80-tych i Under the Hood z 2005 roku. Zmiany w stosunku do tych historii były konieczne, ponieważ nie jest możliwe idealne przeniesienie tasiemcowych serii z Batmanem na ekran bez utraty jakości. I jak to często bywa – część zmian należy zaliczyć na plus, ale na pewno nie wszystkie.

Pierwsze zmiany dotyczą A Death in the Family, bo film rozpoczyna sekwencja, w której tragiczny los spotka drugiego Robina, Jasona Todda. Wprowadzenie naprawdę efektowne – jest mrocznie, ponuro i brutalnie, czyli naprawdę klimatycznie. Właściwie trudno coś zarzucić pierwszym chwilom filmu, bo i zmiany w stosunku do oryginały wyszły raczej na plus – przede wszystkim usunięcie wątku poszukiwań matki Jasona i wplątanie w całą intrygę Ra’s al Ghula.

Później niestety nie jest już tak klimatycznie, chociaż pojawiła się okazja na stworzenie kryminalnego dramatu. Pięć lat po wydarzeniach ukazanych w prologu, w Gotham City ujawnia się tajemniczy Red Hood, który dogaduje się z handlarzami narkotyków – w zamian za ochronę przed Black Maskiem i Batmanem, przestępcy mają przekazywać mu 40% swoich zarobków i zostawić w spokoju dzieci. Następnie Red Hood postanowi zająć się raz na zawsze Black Maskiem i wyrównać porachunki z Batmanem.

Irytują różni superzłoczyńcy, którzy pojawiają się w filmie (np. Amazo), a którzy zupełnie nie pasują do tej historii. O ile udział magii i Ra’s al Ghula był konieczny, to można było na tym poprzestać, zamiast wplątywać w historię kolejnych typów spod ciemnej gwiazdy. Zwłaszcza że przecież w całą historię już byli zamieszani Red Hood, Black Mask czy Joker. Zamiast koncentrować się na stanie psychicznym i emocjonalnym głównych bohaterów tej historii, musimy patrzeć na kolejne pojedynki, bez których można byłoby się spokojnie obejść.

Cieszy natomiast to, że udało się ukazać ból Red Hooda i problem granicy pomiędzy dobrem i złem, który jest dla tej postaci kluczowy. Każdy z nas może po raz kolejny zastanowić się nad tym czyje podejście do zawodu samotnego mściciela jest lepsze – Red Hooda czy jednak Batmana. Również ten drugi wypada przekonująco i czasami sprawia wrażenie osoby starszej od Alfreda, ale to tylko z powodu żalu i poczucia winy, które go trapią od nocy, w której stracił Jasona Todda.

Niemal perfekcyjnie w swoich rolach wypadają aktorzy, którym przyszło użyczyć głosu bohaterom tego dramatu. Bruce Greenwood przypomina Kevina Conroya i równie dobrze słychać w jego głosie, że bardzo wiele w swoim życiu przeżył, a także ból i żal wywołany wspomnieniem tragicznego losu Jasona Todda. Z początku trudno przyzwyczaić się do głosu Jokera, ale John Di Maggio stworzył bardziej mroczną i brutalną wersję tego złoczyńcy. Dobrze wypadli też Neil Patrick Harris (Nightwing), Jensen Ackles (Red Hood) i Jason Isaacs (Ra’s al Ghul).

Początek i koniec filmu jak najbardziej na tak – jest emocjonalnie i naprawdę mrocznie, a to co widzimy na ekranie jest dużo bardziej poważne i głębokie, niż większość innych produkcji animowanych, a nawet filmów aktorskich. Zwłaszcza moment, w którym Batman musi odpowiedzieć na pytanie dlaczego nigdy nie zabił Jokera. Jednak takich mocno poruszających momentów było za mało w środkowej części filmu, kiedy co chwilę musieliśmy patrzeć na różne eksplozje. Tak, animacja i tempo jest świetne, ale czegoś zabrakło. Mimo wszystko jest to bardzo dobry film animowany, na którym nie powinni się zawieść także dojrzali widzowie – PG-13 tej produkcji byłoby z pewnością równoznaczne R-ce, gdyby robić z tego materiału film aktorski.

★★★★★☆

Rządło


  • Facebook
  • Blip
  • Gadu Gadu
  • Grono
  • Wykop.pl
  • Nasza Klasa
  • Twitter
  • My Space
  • Del.ici.ous

Komentarze: 2

  1. E tam, mi się podobało. Odpuszczono sobie wątek z Superboy’em Prime, co moim zdaniem idzie na plus. Film ogląda się przyjemnie, chociaż uważam że był za mało emocjonalny, Bat nie był aż tak poruszony jego śmiercią, ale ok nie marudzę. Kreacja Jokera w sumie mi się podobała, stawiam ją na drugim miejscu zaraz po Jokerze z Batman: Mask of the Phantasm (czy tylko mi się wydaje że podkładający głos Panowi J. pracował w Futuramie?). Film nie stara się być super dojrzałym i złożonym kinem, a i tak bardzo dobrze wyszedł, naprawdę dobrze mi się oglądało. Wszystko jest zachowane w fajnym mrocznym (oczywiście bez przesady) klimacie, naprawdę dobrze się ogląda.

  2. Film słaby – scenariusz kładzie właściwie wszystko. Wiele oczekiwałem, dostałem fanbojowski stuff.