Po konwencie w San Diego nastąpił okres, kiedy brakuje mega interesujących newsów, które porywałyby niemal każdego. I dodatkowo kiepściutko w amerykańskim Box Office zadebiutował Scott Pilgrim, co jest smutne, bo film zbiera niemal same dobre recenzje. Ale tak to już jest z niszowymi produkcjami, które próbuje się wynieść na salony. Mam tylko nadzieję, że słaby początek w Box Office nie wpłynie na polską premierę, która miała mieć miejsce w listopadzie.
Cieszą ostatnie newsy o First Class – lata 60-te, Hellfire Club, Kevin Bacon i jeszcze bardzo ciekawi mnie co miał na myśli Matthew Vaughn mówiąc o triku czasowym podobnym do tego ze Star Treka. Czy to tylko puste słowa czy jednak może faktycznie damy się zaskoczyć? W maju praktycznie nic nie wiedzieliśmy na temat First Class, na szczęście teraz już wiele wątpliwości zostało rozwianych i wszystko pozostaje w rękach i umyśle Matthew Vaughna. Chociaż nie. Mam jeszcze jedno pytanie? Czy scenariusz będzie bardziej “singerowy” czy jednak “vaughnowy”, bo tych rewrite’ów było tyle, że pewnie WGA będzie miała problem komu przyznać zasługi za scenariusz.
Ciekawe jak się czują fani Green Lanterna, gdy niemalże codziennie mogą oglądać graficzki przedstawiające prawdopodobnie finalne projekty członków Green Lantern Corps. Bo dla kogoś kto nie wnika specjalnie szczegółowo w świat Hala Jordana i spółki, niektóre z ostatnio prezentowanych postaci zbyt wiele nie mówią.
Totalnym niewypałem pewnie okaże się film Dylan Dog: Dead of Night, który niestety będzie bardzo mocno odbiegał od komiksowego oryginału, a tym samym zapewne utraci detektywistyczno-paranormalny klimat. Najważniejsze jest jednak to, że bootlegowy trailer to przerost formy nad treścią i to w bardzo marnym wydaniu. I chyba już wiadomo dlaczego nikt jeszcze nie zakupił tego filmu w USA. Cóż, nie każda niezależna produkcja musi okazać się wielkim hitem.









