Reżyser Captain America: The First Avenger, Joe Johnston, zapowiada, że w filmie zobaczymy trochę innego Kapitana Amerykę niż w komiksach. Steve Rogers to wciąż człowiek, który chce służyć dla swojego kraju, ale nie jest nadmiernym patriotą. Po zamianie w super-żołnierza jego osobowość się nie zmienia i ważniejsze od siły jest, aby ciągle pozostać sobą.
Źródło: Los Angeles Times










A myślałem, żeby ciągle pozostać przy życiu. I dobrze, nie wyobrażam sobie takiej propagandy jak w pierwszych komiksach o Kapitanie. Liczę na porządne kino wojenne utrzymane w superbohaterskiej konwencji. Zresztą jeżeli cały świat Marvela ma się opierać na Ulitimates, to Cap powinien być brutalny, w końcu wojna w każdym pozostawia ślady.
Filmy marvela jak na razie są mieszanką 616 pomysłów stworzonych na potrzeby filmów i Ultimate.
Może w kolejnych filmach dadzą więcej z Ultimate na przykład Liberators, Abdul Al-Rathman, Crimson Dynamo z Chin, drugi Abomination też z Chin (pierwszym jest Emil Blonsky w filmie TIH)
czy syn Kapitana Ameryka jako drugi Red Scull itp.
A wcześniej kogo Marvel zepsuł ?
.
Wolverinea w XOW, Gambita, Agenta Zero, Deadpoola, Spider-Mana czy Ghost Ridera zepsuli Fox i Sony
Pisząc “oni” miałem na myśli scenarzystów jako ogół, nie Marvela. Marvel jak na razie daje radę. A do listy porażek możesz dopisać Daredevila i Elektrę. Natomiast Wolverine w XO:W był niczego sobie, tylko film tragiczny. Podobnie, jak w przypadku np. Wiedźmina – jeden dobry aktor nie wystarczy, żeby odwrócić uwagę od wpadek scenarzysty, reżysera, speców od SFX i kogo tam jeszcze.
No to zepsuli kolejną postać. Ktoś powinien przeczytać (minimum) Civil War i Death of Captain America. Finałowe sceny to esencja tego, czym jest Cap.