W ostatnim czasie w Internecie zadebiutowało kilka kostiumów, które będą noszone przez naszych ulubionych bohaterów w przyszłych projektach filmowych. Jak zwykle concept arty i przede wszystkim zdjęcia wywołały wiele emocji. Nie można się temu dziwić, to właśnie kostium obok supermocy czyni superbohatera. Jak pokazała historia, nie wszystkie kostiumy sprawdziły się na ekranie, a nawet niektóre z nich obarczano jako głównego winowajcę porażki ekranizacji komiksu.
Taki „zaszczyt” przypadł słynnym kostiumom z Batmana i Robina. Nieustraszeni pogromcy zła nosili sutki na swoich gumowych zbrojach. Od premiery drugiego Batmana Joela Schumachera nie mówiło się już o niczym innym. W zasadzie gumowe sutki stały się synonimem Batmana i Robina. To był gwóźdź do trumny, która pochowała filmowe życie Batmana na blisko osiem lat. Jak na ironię, prawie nikt nie chciał zauważyć sutków na kostiumach w Batman Forever, gdzie one debiutowały. I tak trzeciej części się upiekło, a czwarta przegrała z brzemieniem jakie nosili bohaterzy na swoich kostiumach.
W ekranizacjach komiksów superbohaterskich dąży się do urealnienia kostiumów przez co wiele uniformów traci swój oryginalny charakter. Najlepszym przykładem są ekranizacje X-Men. Czarne, skórzane kostiumy zastąpiły komiksowe pierwowzory. Decyzja z filmowego punktu widzenia jak najbardziej słuszna. Była to pierwsza poważna ekranizacja komiksu Marvela i to w dodatku opowiadająca o grupie superbohaterów. Trudno sobie wyobrazić cyrkową rewię kolorów na ekranie. Kostiumolodzy przemyśleli swoją pracę i zaczerpnęli pomysł na kostiumy z pierwszych komiksów o mutantach, kiedy cała drużyna miała takie same stroje. Niełatwo jest oprzeć się wrażeniu, że takie same kostiumy ujednoliciły bohaterów w jedną x-masę. Być może w Pierwszej klasie kostiumy staną się nieco bardziej kolorowe, w końcu w dużej mierze będą to nastolatki, a młodzi ludzie lubią się wyróżniać, przynajmniej we własnym środowisku.
Urealnienie kostiumów następuje też w indywidualnych przygodach bohaterów. Batman nigdy nie dostał satysfakcjonującego kostiumu. W jego przypadku w ogóle nie powinno się mówić o kostiumie. W każdym filmie od premiery Batmana Tima Burtona, Mroczny rycerz nosił na sobie zbroję. Niestety nie zanosi się na to, że kiedykolwiek ujrzymy Batmana w takim kostiumie jaki nosił Clark Bartram w niezapomnianej etiudzie Batman Dead End. Zbroje zamiast kostiumu otrzymał również Green Goblin. Pamiętam jak tragicznie prezentowała się ona na zdjęciach i choć efekt końcowy był zadowalający, to zawsze będzie brakowało w tym „kostiumie” fioletowych wstawek.
Najbliższe pierwowzorowi są kostiumy Spider-Mana i Supermana. To właśnie indywidualiści mają największą szansę na kostium bliski komiksowemu pierwowzorowi. W Spider-Manie Sama Raimiego zrezygnowano ze śmiesznej pajęczynki, którą Spider w komiksie miał pod pachami swojego kostiumu. Efekt bardzo dobry i wątpię by ktoś z widzów zrozumiał do czego ona służyła, zresztą z czego Peter miałby ją zrobić? Chyba nie z firany cioci May. Niestety zrezygnowano z pajęczych sieciosplotów, które są wyposażeniem kostiumu Spidera, na rzecz pajęczyny wytwarzanej z organizmu. To największy minus wpływający na konto Sama Raimiego. Również niezrozumiałe wydaje się postąpienie z czarnym kostiumem pająka. Zamiast czarnego jak noc stroju z białym emblematem, po prostu pokolorowano stary kostium Spider-Mana. Jasna pajęczynka na czarnym tle nie wyglądała zbyt sexy.
Kolejna wielka indywidualność – Superman został potraktowany z wielka godnością. Do jego kostiumów z lat 1978-87 nie można mieć zastrzeżeń. Zarówno kostium Supermana jak i przebranie Clarka Kenta prezentowały się wyśmienicie i chyba nawet największy ortodoksyjny fan nie miał powodów do narzekań. Gorzej wyglądała sytuacja w 2006 roku, kiedy do kin powrócił Superman. Bryan Singer oficjalnie odciął się od III i IV odsłony „Człowieka ze Stali”. Ale kostiumowo Superman Powrót nie miał już nic wspólnego z dawnym strojem, który z dumą nosił Christopher Reeve. Kolorystycznie przypomina on uniform złego alter ego Supermana z 1983 roku, ale jest on zdecydowanie unowocześniony. W XXI w. wszystko musi być dynamiczniejsze łącznie z emblematem, który nosi ostatni syn Kryptonu na swojej piersi. Zresztą nie tylko Supermanowi odświeżono emblemat. Rok wcześnie Batman biegał już dumnie z nowym, dynamicznym wizerunkiem nietoperza. Dwie ikony komiksu superbohaterskiego odcięły się od archaicznych form, które symbolizowały ich przez blisko dwie dekady na złotym ekranie. Czy kiedykolwiek do nich powrócą? Czas pokaże.
Godne odzwierciedlenie emblematu, a więc najważniejszego elementu kostiumu nie zawsze jest takie proste. O ile w stosunku do bohaterów wydawnictwa DC to się udało, o tyle marvelowskie postaci nie zawsze miały tyle szczęścia. Punisher nigdy nie mógł być zadowolony ze swojego kostiumu. W 1989 roku w swoim debiucie nie otrzymał on wcale trupiej czaszki na piersi. W 2004 roku koszulka z czaszką wyglądała strasznie tandetnie, Frank wyglądał jak fan samego siebie. W ostatniej odsłonie Punishera, czaszka była niemalże niewidoczna, tak jakby Frank bał się, że ktoś w nią trafi, a przecież do tego właśnie ma ona służyć.
Z nowymi kostiumami sytuacja wygląda bardzo ciekawie. Uniform Green Lanterna posiada miażdżącą przewagę koloru zielonego, co może na pierwszy rzut oka nie jest dziwne, ale biorąc pod uwagę koniunkturę urealniania bohaterów, mogło się wydawać, że to właśnie czerń będzie wiodącym kolorem w kostiumie Hala Jordana, nawet jeżeli akcja przede wszystkim będzie działa się w kosmosie. Jeżeli para DC-Warner zdecyduje się na nakręcenie przygód JLA, to z pewnością będzie kolorowo. Tak będzie już w 2012 roku, kiedy na ekranie zbiorą się barwy żółte, czerwone, niebieskie, czarne i zielone. W końcu doczekamy się w miarę możliwości pstrokatego filmu superbohaterskiego.
Avengers po części dadzą odpowiedź na pytanie, czy w przyszłości będziemy oglądać na ekranach kolorowych czy czarnych superbohaterów. O ile sprawa ta dotyczy w małym stopniu indywidualności, a niemal wcale antagonistów (ci prawie zawsze są kolorowi), o tyle supergrupy, szczególnie te składające się z mutantów, będą z wielkim zainteresowaniem śledzić ekranowe losy innych bohaterów.









