Czemu padło na Garfielda?

W Hollywood niemal wszystko może się zmienić z dnia na dzień. Tak też mogło być z rolą Petera Parkera / Spider-Mana, która podobno miała przypaść w “ręce” Josha Hutchersona. Jednak stało się inaczej i oficjalnie wszyscy twierdzą, że od początku to Garfield był ich faworytem, ale jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

Garfield podpisał kontrakt na jeden film i opcją na dwa sequele. Za pierwszy film dostanie 500 tysięcy dolarów, a za ewentualne kolejne części 1 i 2 miliony dolarów. To wprost niewiarygodnie niska suma jak na taką żyłę złota jak Spider-Man, nawet biorąc pod uwagę to, że aktor nie jest szczególnie rozpoznawalny (jednak zaraz się to zmieni). Inni kandydaci otrzymali ponoć taką samą ofertę i nie mogła ona przypaść im do gustu. A wieść gminna niesie, że aż do wczoraj/dzisiaj niemal pewny roli mógł być Hutcherson, ale oczywiście jego agenci w ostatniej chwili zażądali więcej kasy i w odpowiedzi Sony szybko rolę zaoferowało Garfieldowi. Co też tłumaczyłoby fakt, iż ten o wszystkim podobno dowiedział się kilkanaście minut przed oficjalną prezentacją.


  • Facebook
  • Blip
  • Gadu Gadu
  • Grono
  • Wykop.pl
  • Nasza Klasa
  • Twitter
  • My Space
  • Del.ici.ous

1 Komentarz

  1. Ciekawe, jakie to uczucie usłyszeć “Zmiana planów. Ty będziesz grał Spider-Mana, a teraz leć na scenę, uśmiechaj się i machaj”.

    Ciekawe też, jakie to uczucie zagrać kultową postać w filmie, który zarobi pewnie ze sto baniek i nie zarobić na tym nawet na fajne auto. Przecież załoga Friends dostawała po milionie na głowę za każdy odcinek 10 sezonu, a zdjęcia trwały dzień-dwa :p.