Filmowy wizerunek marvelowskiego złoczyńcy #1

W filmowej serii o mutantach aż roi się od czarnych charakterów, ale jeśli przyszłoby wskazać tego najważniejszego i najbardziej godnego uwagi, to wybór padłby oczywiście na Magneto, w którego wcielił się brytyjski aktor, sir Ian McKellen.

Magneto to potężny mutant obdarzony mocą polegającą na zdolności manipulowania polem magnetycznym. W młodości został zabrany od rodziców przez nazistowskich żołnierzy i wtedy też po raz pierwszy jego moc zamanifestowała swoją obecność. Prawdopodobnie później trafił do hitlerowskiego obozu koncentracyjnego, na co wskazuje numer identyfikacyjny wyryty na jego ręce. Pobyt tam świadczy o tym, że młody Eric Lensherr przeżył najgorsze piekło, jakie przyniosła ludzkości II Wojna Światowa. Po zwycięstwie Aliantów poznał Charlesa Xaviera, z którym połączyła go przyjaźń. Jednak ich drogi rozeszły się, gdyż podzieliła ich wizja przyszłości gatunku mutantów. Magneto stał się przywódcą Bractwa Mutantów, terrorystycznej i radykalnej organizacji dążącej do przejęcia przez jego rodzaj władzy nad światem.

W postaci Magneto można odnaleźć wiele pozytywnych cech, które równie dobrze można przypisać jego ideowemu przeciwnikowi, profesorowi Charlesowi Xavierowi, który w całej trylogii odgrywa rolę “dobrej duszy”. Obaj są charyzmatyczni, inteligentni, respektowani i zdeterminowani, jednak Eric Lensherr nie jest w stanie znaleźć wspólnego języka z Xavierem, gdyż uważa go za naiwnego idealistę. Szanuje wcześniejsze dokonania swojego byłego przyjaciela, ale twierdzi, że tylko on sam, jako trzeźwo patrzący realista, jest w stanie odmienić ciężki los swojej rasy.

W społeczności mutantów Magneto chce uchodzić za pragmatyka – kogoś, kto doskonale rozumie trudne położenie swoich “braci i sióstr”, kogoś kto wie, jak skutecznie temu zaradzić i co zrobić, by przynieść mutantom dobrobyt i świetlaną przyszłość. Cała ta piękna filozofia służy jednak Ericowi do przykrycia jego własnego wydumanego ego. W rzeczywistości Magneto to, jak przystało na złoczyńcę z prawdziwego zdarzenia, megaloman i hipokryta. Eric niby pragnie zapewnić wszystkim mutantom dominację na świecie, ale pod warunkiem, że to on będzie sprawował całkowitą kontrolę nad tym “rządem dusz”.

Jako osoba, która ocalała z Holocaustu twierdzi, że ludzie są godnym pogardy gatunkiem, zasługującym na potępienie za swoje okrucieństwo, ale sam ani przez chwilę nie waha się zafundować światu kolejnego gigantycznego ludobójstwa, o którym przesądza jednym wypowiedzianym w ucho Jasona Strykera (Mutant 143) zdaniem.

Magneto rzekomo uważa życie każdego mutanta za święte i godne poszanowania, lecz podczas oblężenia Alcatraz z pełną świadomością i cynizmem poświęca wielu swoich zwolenników, samemu trzymając się z daleka od zagrożenia. Można także posądzać go o tchórzostwo, gdy postanawia umieścić Rogue w maszynie służącej docelowo do przemiany ludzi w mutanty, co też wypomina mu Wolverine. Dowód na to, że aż tak bardzo nie wierzy w swoją sprawę, by oddać za nią życie. Wydaje się też być głuchy na ostrzeżenie dotyczące nieprawidłowego działania zbudowanego przez siebie urządzenia, choć w świetle jego późniejszych działań być może taka alternatywa (uśmiercenie rodzaju ludzkiego) przypadła mu jeszcze bardziej do gustu.

Niby ceni wyjątkowość każdego mutanta, ale bardzo szybko zapomina o zasługach, tych, którzy wiernie mu zawsze służyli (Mystique), jak równie łatwo przychodzi mu podjęcie decyzji o wyeliminowaniu dziecka (Leech), które choć samo jest mutantem, to jednak stanowi poważne zagrożenie dla ustanowienia wymarzonego przez niego światowego porządku.

Magneto jest więc głównym antagonistą całej filmowej trylogii o przygodach X-Men. Co ciekawe, na chwilę wchodzi w buty antybohatera, a nawet protagonisty w drugim filmie, ale w finale powraca do przypisanej mu przez twórców roli. Roli szwarccharakteru.


  • Facebook
  • Blip
  • Gadu Gadu
  • Grono
  • Wykop.pl
  • Nasza Klasa
  • Twitter
  • My Space
  • Del.ici.ous